poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 2 "Zadanie pierwsze i drugie, czyli najgorsza impreza XXI wieku"

- Ale się wpakowałaś! - powiedziała Chleo i rozłożyła się na moim łóżku. Miała rację. Wpakowałam się po uszy. - Idziesz tam? - zapytała po chwili milczenia.
- Nie mam wyjścia. Pójdziesz ze mną? - Chleo pokiwała twierdząco głową i przytuliła mnie. Boję się. Cholera, to dopiero pierwsze zadanie. Co będzie potem? - Powiedział, że mam się ubrać seksownie. - dopowiedziałam z lekkim zażenowaniem. Nie mam żadnych seksownych ubrań. Kurczę, może ja ubieram się jak zakonnica?
- No to idziemy do mnie. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę na parter. Rodzice dziwnie na nas popatrzyli, a mama spojrzała na moją zabandażowaną rękę. No tak. Wydało się, a tak dobrze to przed nią kryłam.
- Gdzie idziecie? - zapytał tata i ściszył telewizor.
- Mogę dzisiaj nocować u Chleo? - zapytałam i schowałam moją dłoń w czeluściach kieszeni. Często nocowałam u przyjaciółki, z resztą ona u mnie też. Nawet miałyśmy nasze rzeczy w domu drugiej. Tata spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem, a mama odłożyła swoją książkę na półkę.
- Możesz, ale bądź grzeczna i wróć jutro przed południem, bo idziemy do państwa Horan. Dobrze? - zapytała. Chwila, chwila. Niall robi dzisiaj imprezę, a jutro przyjeżdżają jego rodzice. On jest normalny? Czasem wydaje mi się, że nie.
- Muszę iść z wami? - zapytałam i opuściłam głowę.
- Wiem, że pokłóciliście się z Niall`em, ale państwu Horan bardzo zależało na tym, żebyś przyszła. - odpowiedziała, a ja pokiwałam ze zrezygnowaniem głową. No cóż, takie życie.

~*~

Razem z Chleo kierowałyśmy się w stronę domu Horana. Miałam na sobie czerwoną miniówę, którą sama nigdy bym nie kupiła, czarne szpilki, na których ledwo chodziłam, czarne rajstopy i biżuterię. Chleo była ubrana o wiele lepiej. No, ale cóż. Jak to napisał mój prześladowca "Im mniej tym lepiej". Chleo nie zadzwoniła, ani nie zapukała tylko najzwyczajniej w świecie weszła. Szłam zaraz za nią. Było tam dużo ludzi. Cholera jasna, żeby moi rodzice nie dowiedzieli się, że tu byłam, przecież mieszkają obok. Przecisnęłyśmy się przez ten tłum nastolatków. Chleo podeszła do barku i poprosiła o drinka Zayn`a, który widocznie robił za barmana. 
- A ty chcesz coś? - powiedział, gdy skończył robić Chleo napój z procentami. Jakby to jeszcze brzmiało jakoś uprzejmie, ale mówił to takim tonem jakby chciał mi powiedzieć "Co ty tutaj robisz kujonico?".
- Nie dzięki. - odpowiedziałam i poczułam wibracje w mojej torebce. Wyciągnęłam z niej telefon i drżąco dłonią nacisnęłam na ikonkę wiadomości.

Od: Nieznany 

Widzę, że się postarałaś. Chcesz wiedzieć kim jestem?
Wyjdź na taras, czekam.

Wrzuciłam telefon z powrotem do torebki. Wzięłam głęboki oddech i wyszłam na ten przeklęty taras. "Będzie dobrze, Amelio, wszystko będzie dobrze." Powtarzałam w myślach, ale czułam, że łzy cisną mi się do oczu.
- Cześć. - powiedziała postać, która stała daleko, za daleko, żebym mogła ją dokładnie widzieć.
- Kim jesteś i dlaczego mi to robisz? - krzyknęłam i się rozbeczałam. Choler Amy, czemu jesteś taka słaba?
- Cicho bądź, bo ktoś cię usłyszy. - postać podeszła do mnie i wtedy wiedziałam kto to. Niall... A kto inny? Boże, już po mnie. 
- Czemu? Co ja ci zrobiłam?
- Raczej zapytaj co ja ci zrobię. - powiedział z szyderczym uśmiechem. - Będziesz moja rozumiesz? - zapytał i chwycił moje nadgarstki i ścisnął je. Pokiwałam twierdząco głową. Bałam się. Czemu jestem takim tchórzem. - Czytałaś "Pięćdziesiąt twarzy Greya". - zaczerwieniłam się i przytaknęłam. - Będziesz moją uległą. - nie czułam moich nadgarstków, były całe sine, nie pierwszy raz tego dnia. - A teraz wyjdziesz z tej imprezy. - puścił moje ręce, a ja szybko próbowałam wyjść z ogrodu, tylną bramą. - Poczekaj. Drugie zadanie! - krzyknął za mną, a ja poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Odwróciłam się, a on zapalał swojego papierosa. - Masz udawać moją dziewczynę. - powiedział niewzruszony, a ja przełknęłam głośno ślinę. Jestem pewna, że w tej ciszy usłyszał to. - Powiedz coś! "Tak" czy "Nie"?! - warknął.
- Tak. - a miałam inne wyjście? No właśnie!
- Możesz iść. - syknął i wrócił do salonu. Pędem pobiegłam do domu, na szczęście nie miałam daleko. Delikatnie otworzyłam drzwi i cichutko weszłam po schodach do mojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i zmyłam ten cholerny makijaż. Spojrzałam na moje nadgarstki i jęknęłam cicho. Obmyłam twarz zimną wodą i poczułam słoną łzę, która zaczęła spływać po moim policzku, tworząc tym samym delikatną rysę wody na mojej kości policzkowej.
- Jesteś skończona Amy. Ale spójrz na to inaczej. Jeszcze sześć pieprzonych miesięcy i idziesz do college`u. Nowy Jork. Nowe życie. - pocieszałam się, ale to nie pomogło. - O ile za te sześć miesięcy nie skończysz w kostnicy. - szepnęłam i kopnęłam nogą dywanik. Popatrzyłam na mojego nogi. - Ale mam grube nogi. - westchnęłam. No tak. Ponoć jestem mistrzynią zmieniania tematów.  
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :) Rok szkolny się zaczął :/ Buuuuuuuu :'(