- Kochanie, a ty nie miałaś nocować u Chleo? - zapytała, a ja przystanęłam w półkroku. Przełknęłam ślinę i uśmiechnęłam się sztucznie.
- Przyszłam wczesnym rankiem. - powiedziałam pewna i usiadłam koło taty.
- Bolą? - zapytał i wskazał na moje nadgarstki. Jeden był siny, a drugi miał tylko małego siniaka.
- Nie. - skłamałam. Tata westchnął.
- Amelio kto ci to zrobił? - zapytał spokojnie tato.
- Przecież mówiłam, że przytrzasnęłam sobie rękę. - odpowiedziałam, a tata nie ciągnął dalej tego tematu, byłam zła na siebie, że wykorzystuję pokłady jego zaufania wobec mnie.
- Pamiętaj, że o 15 idziemy na obiad do Horanów. - przypomniała mi mama, a ja przytaknęłam. Mama podeszła do mnie i pogłaskała mnie po głowie. - Nie martw się. Wszystko będzie dobrze Kochanie. - wyszeptała i pocałowała mnie w głowę. Kocham ich.
- Amelia pogramy w nogę? - zapytał Adam i wziął piłkę z przedpokoju.
- Jasne! - odpowiedziałam entuzjastycznie i wzięłam młodemu piłkę. Poszliśmy grać do ogrodu. Mieliśmy tam małe boisko. Zgadnijcie kto wygrał!
~*~
Stałam przed domem Niall`a i klęłam w duchu. Czemu rodzice nie przyjaźnią się z ludźmi, którzy mają normalne dzieci. Mama zadzwoniła, a ja liczyłam do dziesięciu. Drobna blondynka otworzyła nam drzwi na oścież i zaprosiła do środka.
- Och Amy. Jak ty urosłaś. - powiedziała pani Horan. Pomińmy fakt, że widzimy się prawie codziennie, ale takie ciotkowate gadanie to tradycja.
- Nie sądzę pani Horan. Chyba zawsze będę miała te żałosne metr 63. - powiedziałam i uśmiechnęłam się życzliwie. Pani Maura przytuliła mnie i wtuliła swoją głowę w moje ramię. Weszliśmy do jadalni. No nie powiem, Niall się postarał. Dom wygląda dobrze, nie tak jak wczoraj.
W tym momencie Niall wszedł do jadalni.
- Dzień dobry. - powiedział i podał rękę najpierw mojej mamie, a potem tacie. - Cześć. - zwrócił się do mnie i przyciągnął mnie do siebie. Złączył nasze usta w brutalnym pocałunku. W moim osiemnastoletnim życiu całowałam się raz. Z bratem Chleo. Było... miło. Pocałunek z Niall`em był inny. Gdy się od siebie odsunęliśmy Niall miał całe czerwone usta. Nasi rodzice stali z otwartymi ustami, a Adam poruszał dwuznacznie brwiami.
- Chcieliśmy wam powiedzieć, że jesteśmy razem. - powiedziała Niall, a ja przypomniałam sobie o drugim zadaniu. On tak na poważnie. Najpierw traktuje mnie jak śmiecia, a teraz...
- Gratulujemy. - powiedział Bobby Horan i przytulił mnie. Potem każdy po kolei nam pogratulował i usiedliśmy do stołu. Dostałam smsa, od Niall`a.
"Myślałaś, że sobie żartuję Kochanie. Jesteś moją dziewczyną. A teraz zadanie trzecie. Dzisiaj o 20 jest impreza u Louis`a Tomlinsona. Jak zwykle ubierz się seksownie i bądź moją dziewczyną. Nie udawaj, po prostu nią bądź."
Znowu jęknęłam cicho i odłożyłam telefon. Założyłam nogę na nogę i wsłuchiwałam się w głos pani Horan.
- Odkąd dzieci jesteście razem?
- Od kilku tygodni się spotykamy, wczoraj zapytałem się Amy, czy zostanie moją dziewczyną. - tak jasne zapytałeś i rzecz jasna liczyłeś się z moim zdaniem żałosny dupku. - A ona się zgodziła. - chyba zauważył to jak przewracam oczami, bo gdy to mówił zacisnął szczękę i pięść.
~*~
Ubrałam się jak dziwka. Chociaż nie. Czułam się jak dziwka w tym ubraniu. Kłusa spódniczka, wysokie buty, kocia kreska. Nie wierzyłam w to co ze sobą robię. Niall napisał mi sms, że mam podejść do niego, więc czekałam przed jego domem i zaczęło mi się robić bardzo zimno. Cholera myślałam, że przyjdzie od razu nim zacznę zamarzać, chyba moja kurtka nie była zbyt ciepła. Horan wreszcie wyszedł z domu i zilustrował mnie zaraz po tym jak zakluczył drzwi.
- Wow zakonnica w miniówie. - skomentował i pokonał trzy schodki, po czym otworzył samochód. Zajęłam miejsce pasażera. Bardzo się bałam. - Boisz się, prawda? - czułam się jakby czytał mi w myślach.
- Prawda.
- Nie musisz. - spojrzał na mnie i odpalił silnik. Po dłuższym czasie jego ręka znalazła się na moim kolanie, a ja zbyt bardzo się bałam żeby ją strzepnąć. - Jesteśmy. - czułam się wybawiona gdy to powiedział. Natychmiast wyszłam z jego wozu i poszłam w stronę domu Louisa, jednak Niall mnie zatrzymał. - Czekaj Mała. - zaśmiał się i objął mnie ramieniem wokół talii. Nie robił tego brutalnie jak miał w zwyczaju, nawet to co powiedział było dosyć delikatne, jego śmiech i uśmiech również. Niall nie zadzwonił ani nie zapukał, po prostu pociągnął za klamkę i wszedł razem ze mną. Po krótkiej chwili znaleźliśmy się w salonie. Jak zauważyłam nie była to wielka impreza jak u Horana ostatnim razem, było to raczej kameralne spotkanie. Czyli nie ma szans na wtopienie się w tłum. Kilkanaście osób, więcej nie.
- Hej wszystkim. - zawołał żwawo Niall i usiadł na kanapie ciągnąc mnie za nim przez co skończyłam siedząc na jego kolanach i opierając się o jego tors.
- Horan popierdoliło cię? - zapytał Harry z uniesioną prawą brwią.
- Ale o co chodzi? - Styles nawet nie ukrywał, że chodzi mu o mnie, bo wskazał na mnie palcem.
- Myślałem, że jej nie trawisz. - ałć.
- To źle myślałeś. - warknął Niall.
- Ok sorry stary. - Harry podszedł do niego i bratersko uścisnęli sobie dłonie. Po godzinie gadania i picia Horan wstał razem ze mną z kanapy i chwycił mnie za rękę.
- Idziemy na górę. - mrugnął do nich, a oni zaśmiali się porozumiewawczo. O cholera.
Pokonałam razem z Horanem schody i z trudem dotrzymywałam mu kroku. Weszliśmy razem do jakiegoś pokoju. Horan nie czekał na nic po prostu wpił się w moje wargi. Przez chwilę się opierałam, ale potem przypomniało mi się, że muszę, więc oddałam pocałunek. Niall pociągnął zębami moją wargę przez co jęknęłam w jego usta.
- O kurwa. Gdy to robisz, to jest takie gorące. - wyszeptał i ustami powędrował na moją szyję.
Gdy już zrobił mi malinkę, swoimi dużymi dłońmi chwycił mnie za tyłek i podniósł, sprawiając przy tym, że oplotłam się nogami wokół jego brzucha. Z trudem musiałam przyznać, że podobało mi się to, aczkolwiek pewnie gdyby nie był to mój dręczyciel podobałoby mi się to jeszcze bardziej, chociaż ja dalej w nim widziałam Horana, którego znałam kiedyś. Gdy tak na nim trzymałam swoje nogi przez przypadek dotknęłam moim kroczem jego, co spowodowało jego westchnięcie. Co ja robię?
- Rób tak Kochanie. - jęknął w moje usta. Nie chciałam tego, a gdy to spostrzegł przestał być tak miły. - To czwarte zadanie. - warknął i spojrzał na mnie oczami ciemnymi od podniecenia. Miał zmierzwione włosy i był czerwony. Wyglądał słodko i zarazem tak cholernie gorąco.
Zaczęłam ocierać się o niego, a Niall wzdychał głośno.
- O kurwa co ty ze mną robisz, za chwilę dojdę bez bezpośredniego dotyku. - jęknął mi do ucha, takim seksownym niskim, zachrypniętym głosem. Niall staje się słabszy gdy robisz mu dobrze, pomyślałam z ironią.
Tylko chcę odzyskać mój pamiętnik.
Ale zamiast tego doprowadzasz go do kompletnego szału.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nigdy nie myślałam, że jestem aż tak zboczona.